Wózek widłowy elektryczny czy spalinowy

- Różnica w cenie
- 30 000 zł
- drożej elektryczny
- Oszczędność rocznie
- 12 762 zł
- energia i serwis
- Zwrot w miesiącach
- 29
- przy jednej zmianie
Przykładowe wyliczenie przy założeniach z tekstu.
Skąd te liczby5 założeń
- Wózek czołowy o udźwigu 2,5 t, jedna zmiana, 1500 motogodzin rocznie
- Elektryczny 150 000 zł netto z akumulatorem i prostownikiem, gazowy 120 000 zł
- Elektryczny zużywa 3,5 kWh na motogodzinę, prąd 0,95 zł/kWh netto
- Gazowy spala 2,5 kg gazu na motogodzinę, gaz 4,20 zł/kg netto
- Serwis rocznie: elektryczny 2500 zł, gazowy 4500 zł
Elektryczny wózek jest droższy w zakupie o kilkadziesiąt tysięcy, gazowy tańszy na start i droższy co miesiąc. Przy jednej zmianie różnica wraca w niecałe dwa i pół roku, przy dwóch zmianach rachunek się komplikuje.
Wózek widłowy w małej firmie to zwykle pierwsza większa rzecz, którą kupuje się do magazynu, i często pierwsza, którą bierze się w leasing. Właściciel hurtowni materiałów budowlanych spod Kielc wymieniał w tym roku dwunastoletni wózek gazowy. Handlowiec podał mu dwie ceny: elektryczny drożej o 30 tysięcy, gazowy jak stary, „sprawdzony”. Pytanie było proste: czy te 30 tysięcy wrócą.
Wracają, i to dość szybko. Ale tylko przy kilku warunkach, o których handlowiec nie wspomniał, bo nikt go o nie nie zapytał.
Założenia
Liczę wózek czołowy o udźwigu 2,5 tony, typowy do rozładunku palet z auta i odkładania ich na regały. Ceny i zużycia przyjąłem ze środka widełek z wiosny 2026 roku.
- Jedna zmiana, około 1500 motogodzin rocznie.
- Elektryczny: 150 000 zł netto z akumulatorem kwasowo-ołowiowym i prostownikiem.
- Gazowy, na mieszankę propan-butan: 120 000 zł netto.
- Elektryczny zużywa około 3,5 kWh na motogodzinę, prąd kosztuje 0,95 zł/kWh netto z dystrybucją.
- Gazowy spala około 2,5 kg gazu na motogodzinę, butla kosztuje w przeliczeniu 4,20 zł/kg netto.
- Serwis rocznie: elektryczny 2 500 zł, gazowy 4 500 zł (oleje, filtry, świece, układ zasilania).
Pięć lat w jednej tabeli
| Pozycja | Elektryczny | Gazowy |
|---|---|---|
| Zakup netto | 150 000 zł | 120 000 zł |
| Energia albo gaz rocznie | 4 988 zł | 15 750 zł |
| Serwis rocznie | 2 500 zł | 4 500 zł |
| Koszt roczny eksploatacji | 7 488 zł | 20 250 zł |
| Razem po 5 latach | 187 440 zł | 221 250 zł |
Po pięciu latach elektryczny jest tańszy o około 33 800 zł, pod warunkiem że akumulator wytrzyma bez wymiany.
Elektryczny wózek kosztuje rocznie w eksploatacji o 12 762 zł mniej. Dopłata 30 tysięcy wraca po 29 miesiącach. Po pięciu latach zostaje około 33 800 zł na korzyść elektrycznego.
Różnica w paliwie jest duża, bo silnik spalinowy marnuje większość energii na ciepło, a wózek w magazynie dużo stoi z pracującym silnikiem. Elektryczny w postoju prawie nic nie pobiera. Serwis jest tańszy, bo w elektrycznym nie ma oleju silnikowego, sprzęgła ani układu zasilania gazem.
Jeśli bierzesz wózek w leasing, rachunek się nie zmienia, tylko rozkłada w czasie. Zasady, które opisałem przy leasingu i kredycie na maszynę, działają tak samo: przy podobnym oprocentowaniu ważniejsza jest gotówka na starcie niż suma rat.

Akumulator, czyli rachunek na szósty rok
Tabela kończy się po pięciu latach nie bez powodu. Akumulator kwasowo-ołowiowy przy jednej zmianie i porządnym ładowaniu wytrzymuje zwykle około 1500 cykli, czyli mniej więcej pięć, sześć lat. Potem trzeba go wymienić, a nowy kosztuje kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy złotych, zależnie od pojemności. Jeśli planujesz trzymać wózek dziesięć lat, dolicz jedną wymianę. Przewaga elektrycznego maleje, ale przy jednej zmianie zwykle nie znika.
Akumulator litowo-jonowy kosztuje więcej, za to wytrzymuje więcej cykli, nie wymaga dolewania wody i można go doładowywać w przerwach. Przy jednej zmianie rzadko się to opłaca. Przy dwóch zmianach to często jedyne rozsądne wyjście.
Akumulator kwasowy trzeba też gdzieś ładować. Ładowanie wydziela wodór, więc stanowisko ładowania musi być wentylowane i wydzielone, z dala od źródeł ognia. W magazynie, gdzie nie ma na to miejsca, przygotowanie stanowiska to dodatkowy koszt, którego nie ma w tabeli.
Kiedy wynik się odwraca
Dwie zmiany. Akumulator kwasowy ładuje się osiem godzin i musi potem ostygnąć. Na dwie zmiany potrzebny jest drugi akumulator z wymianą albo litowy z doładowaniem. W obu przypadkach to kilkadziesiąt tysięcy więcej na starcie. Za to oszczędność na paliwie też się podwaja, więc zwrot często zostaje podobny. Trzeba to policzyć osobno, a nie przenosić wyniku z jednej zmiany.
Praca na zewnątrz. Wózek, który pół dnia jeździ po nieutwardzonym placu, w deszczu i błocie, to inna historia. Elektryczne wózki do pracy na zewnątrz istnieją, ale są droższe, a akumulator na mrozie traci pojemność. Hurtownia spod Kielc ma plac z kostki i wiatę, więc problem jej nie dotyczy.
Mało godzin. Przy 500 motogodzinach rocznie oszczędność spada do jednej trzeciej, około 4 250 zł, i zwrot wydłuża się do ponad siedmiu lat. Wtedy tańszy wózek gazowy, a nawet używany, ma więcej sensu.
Zamknięta hala. Tu argument działa w drugą stronę. Wózek gazowy w zamkniętym magazynie wydziela spaliny. Przepisy BHP wymagają, żeby stężenie szkodliwych substancji w powietrzu nie przekraczało norm, więc przy słabej wentylacji gazowy oznacza wydatek na wentylację albo ryzyko. W hali z żywnością spalinowy często w ogóle nie wchodzi w grę.
Kupić, wziąć w leasing czy wynająć
Jest jeszcze trzecia droga: wynajem długoterminowy z serwisem w cenie. Płacisz stałą miesięczną stawkę, a wynajmujący odpowiada za przeglądy, naprawy i często za wymianę akumulatora. Stawka jest wyższa niż rata leasingu, bo zawiera serwis i ryzyko wynajmującego. W zamian wiesz, ile wózek kosztuje co miesiąc, i nie martwisz się szóstym rokiem.
Wynajem ma sens przy niepewnym obłożeniu albo przy pierwszym wózku elektrycznym, kiedy firma nie ma jeszcze doświadczenia z akumulatorami. Przy stabilnej pracy na jednej zmianie przez wiele lat zakup albo leasing zwykle wychodzi taniej. Przed decyzją poproś o ofertę wynajmu z wypisanym limitem motogodzin, bo przekroczenie limitu bywa drogie.
Właściciel spod Kielc kupił elektryczny. Jedna zmiana, hala zamknięta, plac utwardzony. Rachunek był po jego stronie.
Zanim podpiszesz
- Sprawdź, ile motogodzin rocznie naprawdę robi twój obecny wózek. Licznik jest na desce, a wynik bywa o połowę niższy od tego, co podaje się z pamięci.
- Zapytaj sprzedawcę o liczbę cykli akumulatora i cenę wymiany, a nie tylko o cenę wózka. Wpisz wymianę do rachunku, jeśli trzymasz sprzęt dłużej niż pięć lat.
- Zanim zamówisz elektryczny, ustal, gdzie będzie stanowisko ładowania i czy ma wentylację. Jeśli trzeba je budować, dolicz ten koszt do dopłaty.
- Przy dwóch zmianach policz osobno wariant z drugim akumulatorem i z akumulatorem litowym. Nie przenoś wyniku z jednej zmiany.
- Niezależnie od napędu operator musi mieć uprawnienia, a wózek podlega dozorowi technicznemu. To koszt identyczny w obu wariantach, ale trzeba go mieć w budżecie.