Używana maszyna czy nowa

- Różnica w cenie
- 190 000 zł
- netto, na korzyść używanej
- Dwie zmiany, 7 lat
- 50 750 zł
- taniej nowa
- Jedna zmiana, 7 lat
- 29 750 zł
- taniej używana
Przykładowe wyliczenie przy założeniach z tekstu.
Skąd te liczby6 założeń
- Tokarka CNC: nowa za 420 000 zł, siedmioletnia za 230 000 zł netto
- Używana przed startem: przegląd i remont za 15 000 zł
- Serwis rocznie: nowa 6 000 zł, używana 14 000 zł
- Postoje z awarii rocznie: nowa 15 godzin, używana 40 godzin
- Godzina postoju przy dwóch zmianach 450 zł, przy jednej 150 zł
- Odsprzedaż po 7 latach: nowa 150 000 zł, używana 80 000 zł
Siedmioletnia tokarka za 230 tysięcy albo nowa za 420. Na papierze różnica to prawie dwieście tysięcy, ale po siedmiu latach pracy wynik zależy od tego, ile godzin maszyna ma pracować i ile kosztuje dzień, w którym stoi.
Pod koniec maja dostałem zdjęcia z ogłoszenia. Tokarka CNC, siedem lat, pracowała w zakładzie, który przechodził na większe maszyny. Cena 230 tysięcy netto. Nowa w podobnej konfiguracji kosztuje około 420. Właściciel warsztatu z Kielecczyzny napisał krótko: „Prawie dwieście tysięcy różnicy. Nad czym tu się zastanawiać?”
Zastanawiać się trzeba nad tym, co będzie się działo przez siedem lat. Cena zakupu jest jedyną liczbą, którą znasz na pewno, i właśnie dlatego ludzie patrzą tylko na nią.
Założenia
Przykład jest zbudowany z typowych widełek z 2026 roku. Liczę siedem lat, bo mniej więcej tyle nowa maszyna pracuje w małym warsztacie, zanim właściciel zacznie myśleć o następnej.
- Tokarka CNC: nowa za 420 000 zł netto, siedmioletnia za 230 000 zł netto.
- Używana przed uruchomieniem wymaga przeglądu i remontu: 15 000 zł (wymiana pasków, uszczelnień, sprawdzenie wrzeciona i luzów).
- Serwis rocznie: nowa 6 000 zł (pierwsze lata na gwarancji, potem przeglądy), używana 14 000 zł.
- Postoje z powodu awarii: nowa około 15 godzin w roku, używana około 40.
- Godzina postoju: 450 zł przy pracy na dwie zmiany z pełnym portfelem zleceń, 150 zł przy jednej zmianie i luzie w terminach.
- Starsza maszyna bierze trochę więcej prądu: około 3 000 zł rocznie.
- Odsprzedaż po siedmiu latach: nowa za około 150 000 zł, używana (wtedy czternastoletnia) za około 80 000 zł.
Dwie zmiany i pełny portfel
Najpierw wariant, w którym maszyna pracuje na okrągło, a każda godzina postoju oznacza zlecenie przesunięte albo nadgodziny w sobotę. Jak liczyć taką godzinę, opisywałem w kwietniu przy koszcie godziny przestoju. Tutaj przyjmuję 450 zł.
| Pozycja | Nowa | Używana |
|---|---|---|
| Cena zakupu | 420 000 zł | 230 000 zł |
| Przegląd i remont na start | 0 zł | 15 000 zł |
| Serwis przez 7 lat | 42 000 zł | 98 000 zł |
| Postoje przez 7 lat | 47 250 zł | 126 000 zł |
| Dodatkowy prąd przez 7 lat | 0 zł | 21 000 zł |
| Odsprzedaż po 7 latach | −150 000 zł | −80 000 zł |
| Razem | 359 250 zł | 410 000 zł |
Przy pełnym obłożeniu na dwie zmiany nowa maszyna wychodzi o 50 750 zł taniej mimo wyższej ceny.
Nowa wychodzi o 50 750 zł taniej. Różnicę w cenie zjadają postoje i serwis. Używana stoi 25 godzin w roku dłużej, a przy dwóch zmianach każda z tych godzin kosztuje.
Odsprzedaż też robi swoje. Siedmioletnia maszyna jeszcze się sprzedaje, czternastoletnia już dużo trudniej, a kupujący wie, że bierze ryzyko.

Jedna zmiana i luz w terminach
Teraz ten sam rachunek dla warsztatu, który pracuje na jedną zmianę, ma zlecenia z kilkudniowym zapasem i w razie awarii przesuwa robotę na następny dzień. Godzina postoju kosztuje wtedy głównie stojących ludzi i drobne opóźnienia, w tym przykładzie 150 zł. Używana maszyna jest też mniej zajechana, więc serwis przyjąłem na 10 000 zł rocznie.
Wynik: nowa kosztuje przez siedem lat 327 750 zł, używana 298 000 zł. Używana wygrywa o 29 750 zł.
Ta sama maszyna, ta sama cena, a werdykt odwrotny. Dlatego na pytanie „używana czy nowa” nie ma jednej odpowiedzi. Jest odpowiedź dla konkretnego obłożenia.
Ryzyka, których w tabeli nie widać
Ukryta wada. Do postojów przyjąłem 40 godzin w roku. To średnia z maszyny, która była porządnie utrzymana. Jeśli wrzeciono jest zmęczone albo prowadnice wytarte, jedna poważna naprawa może kosztować kilkadziesiąt tysięcy i kilka tygodni czekania na części. Wtedy cały rachunek się sypie. Przed zakupem warto zapłacić niezależnemu serwisantowi za obejrzenie maszyny na miejscu, pod obciążeniem, z próbnym detalem. Kilka tysięcy złotych za taki odbiór to najtańsza polisa w tej transakcji.
Części i sterowanie. Siedmioletnia maszyna ma zwykle jeszcze dostępne części. Czternastoletnia, przy której będziesz ją sprzedawać, może już mieć problem ze sterowaniem, którego producent nie wspiera. Zapytaj sprzedawcę, do kiedy dostępne są części do tego sterowania.
Finansowanie. Na nową maszynę dostaniesz leasing albo kredyt bez większego kłopotu. Przy używanej leasingodawcy często mają limit wieku przedmiotu, żądają wyceny rzeczoznawcy albo wyższego wkładu. O różnicach między leasingiem a kredytem pisałem w kwietniu w tekście leasing czy kredyt na maszynę. Przy używanej trzeba ten rachunek zrobić od nowa, bo warunki są inne.
Gotówka. Różnica 190 tysięcy w cenie to realne pieniądze. Jeśli bez nich firma nie przetrwa słabego kwartału, używana maszyna może być rozsądnym wyborem nawet wtedy, gdy w siedmioletnim rachunku przegrywa.
Gwarancja. Nowa maszyna ma zwykle rok albo dwa lata gwarancji producenta, czasem z opcją przedłużenia. W tym czasie poważna awaria kosztuje cię głównie postój, a nie naprawę. Używana od firmy, która ją sprzedaje, ma zwykle tylko to, co wynegocjujesz w umowie. Przy zakupie od pośrednika da się czasem wywalczyć kilka miesięcy gwarancji na podstawowe zespoły, przy zakupie od zakładu, który się jej pozbywa, raczej nie. Jeśli sprzedawca nie chce dać żadnej gwarancji, zapytaj, dlaczego. Odpowiedź bywa ciekawsza niż cena.
Czas dostawy. Nowa maszyna na zamówienie to często kilka miesięcy czekania. Używana stoi gotowa i może pracować za trzy tygodnie. Jeśli zlecenie, dla którego ją kupujesz, zaczyna się we wrześniu, trzy miesiące czekania na nową mogą kosztować więcej niż cała różnica z tabeli. To też trzeba wpisać do rachunku, w złotówkach utraconej marży, a nie jako „byłoby szkoda”.
Co wybrał warsztat z Kielecczyzny
Pracuje na jedną zmianę, ale od jesieni miał wejść na drugą, bo doszedł nowy odbiorca. Policzyliśmy oba warianty i wyszło, że przez pierwsze dwa lata używana jest tańsza, a potem, przy dwóch zmianach, przegrywa. Właściciel zdecydował się na nową, w leasingu, z niskim wkładem. Gdyby drugiej zmiany nie było w planach, poradziłbym używaną, po porządnym odbiorze technicznym.
Zanim podpiszesz
- Policz, ile godzin rocznie maszyna ma pracować za rok i za trzy lata, nie tylko dziś. Od tego zależy, ile kosztuje każda godzina postoju.
- Zamów odbiór techniczny używanej maszyny u niezależnego serwisanta: pomiar luzów, stan wrzeciona, próbny detal, historia napraw.
- Zapytaj o dostępność części i wsparcie dla sterowania na najbliższe dziesięć lat.
- Przed wpłatą zaliczki sprawdź u leasingodawcy albo w banku, czy sfinansuje maszynę w tym wieku i na jakich warunkach.
- Ustal w umowie, w jakim stanie maszyna ma być odebrana i co się dzieje, jeśli po uruchomieniu nie trzyma tolerancji.