Do wyliczeń
Menu

Ludzie i BHP

Premia za wydajność na produkcji

Policz, zanim kupisz, nr 26 5 min czytania Henryk

Linia produkcyjna w hali, operatorzy widoczni od tyłu
Koszt premii rocznie
169 200 zł
z narzutami pracodawcy
Dodatkowa marża
216 000 zł
przy +8% sprzedanych sztuk
Zostaje w firmie
46 800 zł
rocznie, jeśli braki nie rosną

Przykładowe wyliczenie przy założeniach z tekstu.

Skąd te liczby5 założeń
  • 30 operatorów na jednej zmianie, pensja zasadnicza 6500 zł brutto
  • Premia do 10% pensji, średnio wypłacane 6%, czyli 390 zł brutto
  • Narzuty pracodawcy na premię około 20,5%
  • Marża na pokrycie kosztów stałych z ich pracy: 2,7 mln zł rocznie
  • Wydajność rośnie o 8% i cała dodatkowa produkcja jest sprzedana

Premia za wydajność dla trzydziestu operatorów kosztuje w tym przykładzie 169 tysięcy złotych rocznie. Zarabia na siebie tylko wtedy, gdy dodatkowe sztuki da się sprzedać, a braki nie rosną.

Właścicielka zakładu produkującego elementy z blachy w południowej Wielkopolsce zadzwoniła do mnie we wrześniu z pytaniem, które słyszę co kilka miesięcy. Ludzie pracują „na pół gwizdka”, zamówień jest więcej, niż hala wyrabia, a nowa maszyna to setki tysięcy. Może po prostu dać premię za wydajność? Kusi, bo premię uruchamia się w miesiąc, a maszynę kupuje się pół roku.

Premia za wydajność to inwestycja jak każda inna. Ma koszt, ma efekt i ma ryzyko, że efekt będzie inny, niż zakładasz. Policzmy ją tak samo jak maszynę.

Założenia

Przykład zbudowałem z typowych widełek z 2026 roku dla zakładu, który ma jedną zmianę i więcej zamówień niż mocy.

  • 30 operatorów na jednej zmianie, pensja zasadnicza 6500 zł brutto.
  • Premia do 10% pensji zasadniczej za przekroczenie normy, w praktyce wypłacana średnio 6%, czyli 390 zł brutto na osobę.
  • Narzuty pracodawcy na premię (składki emerytalna, rentowa, wypadkowa, fundusze) około 20,5%.
  • Z pracy tych 30 osób firma ma 2,7 mln zł rocznie marży na pokrycie kosztów stałych, czyli sprzedaż minus materiał i inne koszty zmienne.
  • Wydajność rośnie o 8%, a cała dodatkowa produkcja znajduje nabywcę.

Ile kosztuje, ile daje

Koszt jest prosty. 390 zł brutto premii to dla firmy około 470 zł z narzutami. Razy 30 osób i 12 miesięcy daje 169 200 zł rocznie.

Efekt: 8% więcej sztuk przy tej samej hali, tych samych maszynach i tym samym dozorze. Koszty stałe się nie zmieniają, więc dodatkowa marża idzie prawie w całości do wyniku. 8% z 2,7 mln zł to 216 000 zł. Po odjęciu premii zostaje 46 800 zł rocznie.

To jest wynik dodatni, ale cienki. Wystarczy, że wzrost wydajności wyjdzie 6,5% zamiast 8%, a różnica prawie znika. A wzrost o 8% przy samych pieniądzach, bez zmiany organizacji pracy, to założenie raczej optymistyczne. Najczęściej pierwszy miesiąc daje dużo, potem efekt się wypłaszcza, bo ludzie znajdują tempo, które da się utrzymać przez osiem godzin.

Żeby w ogóle wiedzieć, czy premia coś dała, trzeba znać punkt wyjścia. Zanim ją ogłosisz, zmierz przez dwa, trzy miesiące wydajność w sztukach dobrych na godzinę pracy, z podziałem na stanowiska. Bez tego po kwartale będziesz porównywać premię z wrażeniem, a nie z liczbą, i każdy wzrost zamówień albo krótszy miesiąc pomyli wynik.

Najpierw liczba, potem opinia. Liczba mówi, że premia może się opłacić. Opinia brzmi: tylko jeśli dobrze ją ułożysz.

Braki zjadają zysk szybciej niż myślisz

Najsłabszy punkt każdej premii ilościowej to jakość. Kiedy płacisz za sztuki, ludzie robią sztuki. Pomiar przed wymianą narzędzia staje się krótszy, kontrola pierwszej sztuki bardziej pobieżna.

W tym przykładzie roczna sprzedaż z tej linii to około 9 mln zł. Jeden punkt procentowy więcej braków oznacza mniej więcej 90 tysięcy złotych w materiale i pracy, która poszła w złom albo w poprawki. To dwa razy więcej niż cały zysk z premii. Do tego dochodzą reklamacje, które przychodzą po dwóch miesiącach i nikt już nie pamięta, z której zmiany była partia.

Dlatego premia za wydajność bez warunku jakości to w mojej ocenie błąd. Sensowny układ wygląda mniej więcej tak:

  • premia liczona od sztuk dobrych, nie od wszystkich wyprodukowanych;
  • próg braków, na przykład 2%, po którego przekroczeniu premia za dany miesiąc spada o połowę albo do zera;
  • część premii zespołowa, za wynik całej zmiany, żeby nikt nie wygrywał kosztem sąsiada, który dostaje mu niedokończone detale.

W fabryce tworzyw, w której liczyłem koszty, przez rok mieliśmy premię czysto ilościową. Wydajność wzrosła, a koszt braków wzrósł bardziej. Po zmianie na premię od sztuk dobrych wydajność spadła o kilka punktów, a wynik się poprawił. Trzeba było roku, żeby to zobaczyć w liczbach, bo braki księgowaliśmy w innym miejscu niż premie.

Tablica z wynikami zmiany zapisanymi kreskami na ścianie hali
Tablica z wynikami zmiany zapisanymi kreskami na ścianie hali

Norma musi być uczciwa

Premia działa, kiedy ludzie wierzą, że da się ją dostać. Norma ustawiona tak wysoko, że przekracza ją dwóch najlepszych operatorów, demotywuje resztę. Norma ustawiona za nisko to podwyżka nazwana premią: płacisz za to, co i tak by się działo.

Normę ustala się z pomiaru czasu na stanowisku, z uwzględnieniem przezbrojeń, przerw i drobnych postojów. Jeśli maszyna stoi, bo brakuje materiału, operator nie powinien tracić premii. Inaczej premia zaczyna karać za błędy planowania i ludzie szybko to zauważają. Takie poczucie niesprawiedliwości kończy się odejściami, a odejście wdrożonego operatora to rekrutacja, wdrożenie i miesiące niższej wydajności. Liczyłem to w tekście o tym, ile kosztuje odejście pracownika z produkcji.

Druga sprawa: zbyt. 8% więcej sztuk ma sens tylko wtedy, gdy handlowcy je sprzedadzą. Jeśli dodatkowa produkcja trafi na magazyn, premia zamieni się w zapas, a zapas w zamrożoną gotówkę.

Premia w regulaminie to zobowiązanie

Kodeks pracy rozróżnia premię regulaminową i nagrodę uznaniową. Premia z jasno opisanymi warunkami (norma, próg braków, sposób liczenia) jest częścią wynagrodzenia. Pracownik, który warunki spełnił, ma do niej prawo i może o nią wystąpić do sądu pracy. Nagroda uznaniowa zależy od decyzji pracodawcy, ale nie da się nią sterować wydajnością co miesiąc, bo nikt nie wie, za co ją dostaje.

Firma, która zatrudnia co najmniej 50 pracowników, musi mieć regulamin wynagradzania (chyba że obejmuje ją układ zbiorowy), więc premia trafia do regulaminu. Mniejsza firma może opisać zasady w umowach albo w osobnym dokumencie. W obu przypadkach zmiana na niekorzyść pracowników wymaga trybu przewidzianego w przepisach, a nie ogłoszenia na tablicy. Szczegóły warto przejść z kimś, kto zna prawo pracy, zanim pierwsza premia zostanie wypłacona.

Pamiętaj też, że premia regulaminowa podnosi podstawę do wynagrodzenia chorobowego i urlopowego. To nie zmienia wyniku dramatycznie, ale w arkuszu powinno się znaleźć.

Właścicielka z Wielkopolski wprowadziła premię od sztuk dobrych z progiem braków 2% i częścią zespołową. Po pierwszym kwartale przyznała, że największą zmianą nie były pieniądze, tylko to, że ludzie zaczęli sami zgłaszać brak materiału przed końcem zmiany. Ja w ten weekend poszedłem w Beskidy z głową pełną jej tabelek i dopiero na grzbiecie przestałem liczyć progi.

Zanim podpiszesz

  • Policz koszt premii z narzutami, a nie samą kwotę brutto. Dodaj wpływ na chorobowe i urlopowe.
  • Sprawdź z działem sprzedaży, czy dodatkowe sztuki mają nabywcę. Jeśli nie, premia zwiększy zapas, nie zysk.
  • Licz premię od sztuk dobrych i ustaw próg braków. Podaj ludziom wynik każdego tygodnia, nie tylko miesiąca.
  • Ustal normę z pomiaru czasu na stanowisku i wyłącz z niej przestoje, za które operator nie odpowiada.
  • Wprowadź premię na próbę, na trzy miesiące, z zapisanym w dokumencie terminem przeglądu zasad.

Liczył: Henryk z Bielska-Białej. Ekonomista po technikum mechanicznym z Bielska-Białej. Trzydzieści lat w finansach firm produkcyjnych: księgowość, controlling, dwanaście lat jako dyrektor finansowy. Od 2022 roku pomaga małym firmom policzyć decyzję, zanim podpiszą umowę.