Ile kosztuje wypadek przy pracy

- Dni nieobecności
- 30
- dni robocze, uraz dłoni
- Koszt dla firmy
- 27 300 zł
- bez wyższej składki
- Każde 0,1 p.p. składki
- 3 000 zł
- rocznie przy 3 mln zł płac
Przykładowe wyliczenie przy założeniach z tekstu.
Skąd te liczby5 założeń
- Zakład metalowy, około 50 osób, roczny fundusz płac 3 mln zł brutto
- Operator prasy, 6 500 zł brutto, nieobecny 30 dni roboczych
- Zastępstwo w nadgodzinach: 240 godzin po 70 zł kosztu pracodawcy
- Przestój stanowiska w dniu wypadku: 3 godziny po 600 zł marży
- Postępowanie powypadkowe: około 20 godzin pracy po 60 zł
Operator przytrzasnął dłoń w prasie i przez sześć tygodni nie ma go w pracy. Zasiłek płaci ZUS, więc wielu właścicieli uważa, że firma nic na tym nie traci. Policzyłem, ile traci, i wyszło ponad dwadzieścia siedem tysięcy.
Lipiec to miesiąc, w którym zakłady pracują w niepełnym składzie. Część ludzi jest na urlopach, na stanowiskach stają zastępcy, w hali jest gorąco, a zlecenia trzeba oddać przed sierpniem. W takich tygodniach o wypadek łatwiej. Właściciel zakładu metalowego z Warmii zapytał mnie niedawno, ile go kosztował wypadek z wiosny, bo „ZUS przecież płaci”.
ZUS płaci zasiłek poszkodowanemu. Reszta zostaje w firmie. Policzyliśmy to razem, pozycja po pozycji.
Założenia
Przykład jest zbudowany na lekkim wypadku, takim, jakie zdarzają się w małych zakładach najczęściej: uraz dłoni, kilka tygodni zwolnienia, pełny powrót do pracy. Kwoty to typowe widełki z 2026 roku.
- Zakład metalowy, około 50 osób, roczny fundusz płac 3 mln zł brutto.
- Poszkodowany: operator prasy, 6 500 zł brutto, nieobecny 30 dni roboczych, czyli sześć tygodni.
- Jego pracę przejmują koledzy w nadgodzinach: 240 godzin po 70 zł kosztu pracodawcy (stawka z dodatkiem za nadgodziny i narzutami).
- Stanowisko w dniu wypadku stoi 3 godziny, godzina pracy prasy daje 600 zł marży.
- Postępowanie powypadkowe: około 20 godzin pracy kilku osób po 60 zł.
Co płaci ZUS, a co firma
Przy wypadku przy pracy poszkodowany dostaje zasiłek chorobowy w wysokości 100% podstawy i to od pierwszego dnia płaci go ZUS. Firma nie wypłaca wtedy wynagrodzenia chorobowego, tak jak przy zwykłej chorobie. Stąd przekonanie, że wypadek jest dla pracodawcy „za darmo”.
| Pozycja | Koszt |
|---|---|
| Zastępstwo w nadgodzinach (240 h) | 16 800 zł |
| Niższa wydajność i braki zastępcy | 4 000 zł |
| Przestój stanowiska w dniu wypadku | 1 800 zł |
| Postępowanie powypadkowe i dokumenty | 1 200 zł |
| Naprawa osłony i nowa ocena ryzyka | 3 500 zł |
| Razem | 27 300 zł |
Zasiłek wypadkowy płaci ZUS, ale zastępstwo, przestój i dokumenty zostają po stronie firmy.
Największa pozycja to zastępstwo. Ktoś musi zrobić robotę operatora. W lipcu, przy urlopach, zwykle robi się to w nadgodzinach, a godzina nadliczbowa kosztuje firmę wyraźnie więcej niż zwykła. Zastępca z innego stanowiska pracuje wolniej i robi więcej braków, bo nie zna tej prasy tak dobrze. Te 4 000 zł to ostrożne oszacowanie.
Postępowanie powypadkowe też kosztuje czas. Pracodawca powołuje zespół powypadkowy, zwykle z udziałem służby BHP i przedstawiciela pracowników. Zespół ustala okoliczności i przyczyny, przesłuchuje poszkodowanego i świadków, ogląda miejsce i sporządza protokół, co do zasady w ciągu 14 dni od zgłoszenia wypadku. Do tego wpis do rejestru wypadków i dokumentacja dla ZUS. W małej firmie to kilkadziesiąt godzin pracy ludzi, którzy normalnie robią co innego.
Ostatnia pozycja to poprawka przyczyny. Jeśli prasa przytrzasnęła dłoń, zawiodła osłona albo procedura. Trzeba to naprawić i zaktualizować ocenę ryzyka zawodowego. Tego nie da się odłożyć.

Składka, która rośnie później
Firmy zgłaszające do ubezpieczenia wypadkowego co najmniej dziesięć osób mają stopę składki wypadkowej ustalaną na podstawie własnych danych, między innymi liczby poszkodowanych w wypadkach przy pracy w ostatnich latach. Mniejsze płacą stałą stopę. Jeden wypadek nie musi podnieść składki od razu, ale kilka wypadków w ciągu paru lat potrafi ją podnieść wyraźnie.
Ile to jest w złotówkach? Przy rocznym funduszu płac 3 mln zł każda dziesiąta część punktu procentowego stopy to 3 000 zł rocznie. I nie na rok, tylko na tak długo, jak długo statystyka wypadków ciągnie się w danych.
Do tego dochodzi ryzyko, którego nie wpisałem do tabeli, bo przy lekkim wypadku zwykle się nie materializuje. Poszkodowany może dochodzić od pracodawcy roszczeń uzupełniających ponad świadczenia z ZUS, jeśli wypadek wynikał z zaniedbań. ZUS w niektórych sytuacjach może też domagać się zwrotu wypłaconych świadczeń od pracodawcy, który rażąco naruszył przepisy BHP. Inspekcja pracy może nałożyć mandat i wydać nakazy. Przy ciężkim wypadku te kwoty potrafią być wielokrotnie wyższe niż 27 tysięcy i ciągnąć się latami.
Pierwsze godziny po wypadku
Część kosztów wypadku bierze się z bałaganu w pierwszych godzinach. W małych firmach często nikt nie wie, kto ma co zrobić, więc pierwsza pomoc jest udzielana z opóźnieniem, maszyna zostaje uruchomiona, zanim ktoś obejrzy miejsce, a świadkowie rozchodzą się do domów. Potem zespół powypadkowy odtwarza zdarzenie z pamięci, a protokół jest słaby. Słaby protokół to problem przy każdym sporze, który może przyjść później.
Wystarczy prosta kartka przy apteczce i w biurze: kto udziela pierwszej pomocy, kto dzwoni po pomoc, kto zabezpiecza miejsce i nie pozwala ruszać maszyny, kto powiadamia pracodawcę i służbę BHP. Przy ciężkim albo śmiertelnym wypadku pracodawca musi niezwłocznie zawiadomić inspekcję pracy i prokuraturę, a miejsca wypadku nie wolno zmieniać do czasu oględzin. Jeśli ludzie o tym nie wiedzą, zrobią to, co robi się odruchowo: posprzątają i uruchomią linię.
Policz to, zanim się zdarzy
Wypadek najłatwiej policzyć po fakcie. Trudniej przekonać się do wydatku przed nim. Ale porównanie jest proste.
Osłona na prasę z blokadą, szkolenie stanowiskowe zrobione porządnie, a nie podpis na liście, sprawne wyłączniki awaryjne, oznaczone drogi dla wózków, kilka godzin rocznie służby BHP na obchód hali. W małym zakładzie to zwykle kilka do kilkunastu tysięcy złotych rocznie. Jeden lekki wypadek kosztuje 27 tysięcy. Dwa wypadki w roku to już kwota, za którą można było zabezpieczyć wszystkie prasy w hali.
O tym, ile kosztuje zastąpienie człowieka, który odchodzi z firmy na stałe, pisałem w kwietniu w tekście o odejściu pracownika z produkcji. Przy ciężkim wypadku to też trzeba policzyć, bo nie każdy wraca na to samo stanowisko.
Zakład z Warmii po tym rachunku wymienił osłony na wszystkich trzech prasach, zanim ktoś zdążył powiedzieć, że to drogo.
Zanim podpiszesz
- Policz koszty ostatniego wypadku w swojej firmie według tabeli wyżej, z prawdziwymi godzinami nadliczbowymi i przestojem.
- Sprawdź, czy ocena ryzyka zawodowego dla stanowisk z maszynami była aktualizowana po ostatniej zmianie maszyny albo procesu.
- Zapytaj służbę BHP o listę stanowisk, przy których osłony da się obejść. Tam zacznij.
- Sprawdź z księgową, jaka jest twoja stopa składki wypadkowej i od czego zależy w twojej firmie.
- Zaplanuj zastępstwa na lipiec i sierpień tak, żeby na maszynach nie stawali ludzie, którzy ich nie znają.