Do wyliczeń
Menu

Flota

Kiedy opłaca się elektryczny dostawczak

Policz, zanim kupisz, nr 19 5 min czytania Henryk

Elektryczny samochód dostawczy podłączony do ładowarki na parkingu firmy
Dopłata za elektryka
70 000 zł
z ładowarką, netto
Oszczędność rocznie
7 790 zł
przy 30 000 km
Zwrot w miesiącach
108
przy 30 000 km rocznie

Przykładowe wyliczenie przy założeniach z tekstu.

Skąd te liczby5 założeń
  • Dostawczak spalinowy 160 000 zł netto, elektryczny 224 000 zł netto
  • Ładowarka w zakładzie z montażem 6 000 zł netto
  • Przebieg 120 km dziennie, 250 dni, czyli 30 000 km rocznie
  • Diesel 9 l/100 km po 5,10 zł/l netto, elektryk 28 kWh/100 km po 0,95 zł/kWh
  • Serwis rocznie: spalinowy 4 000 zł, elektryczny 2 000 zł

Elektryczny dostawczak jest droższy o kilkadziesiąt tysięcy złotych, a tańszy w każdym kilometrze. Policzyłem, przy jakim przebiegu dopłata wraca, a przy jakim nie wróci nigdy.

W sierpniu firmy planują zakupy na przyszły rok i to jest moment, kiedy dostaję pytanie o elektryka. Ostatnio zadał je właściciel hurtowni artykułów technicznych z Pomorza Środkowego. Ma sześć dostawczaków, dwa do wymiany zimą, i handlowiec przyniósł mu ofertę na elektryczne. Argument był jeden: „kilometr za grosze”. To prawda. Ale kilometr to tylko połowa rachunku.

W tekście Ile kosztuje kilometr dostawczaka w małej firmie rozkładałem koszt auta na części. Tu porównuję dwa auta, które różnią się głównie ceną zakupu i ceną energii. Reszta, czyli ubezpieczenie, opony, kierowca, w tym przykładzie jest podobna i jej nie liczę.

Założenia

Biorę typowego dostawczaka do 3,5 tony z zabudową furgon. Ceny to widełki z 2026 roku, środek przedziału.

  • Wersja spalinowa: 160 000 zł netto. Elektryczna o podobnej ładowności: 224 000 zł netto.
  • Ładowarka w zakładzie, z montażem i doprowadzeniem przewodu: 6 000 zł netto. Razem dopłata za elektryka 70 000 zł.
  • Przebieg: 120 km dziennie, 250 dni w roku, czyli 30 000 km.
  • Diesel pali 9 litrów na sto kilometrów, olej napędowy po 5,10 zł netto za litr.
  • Elektryk zużywa średnio w roku 28 kWh na sto kilometrów, prąd w zakładzie po 0,95 zł netto za kWh z dystrybucją.
  • Serwis rocznie: spalinowy 4 000 zł, elektryczny 2 000 zł (mniej płynów, filtrów i klocków, bo hamuje silnikiem).

Kilometr jest tańszy, ale nie za darmo

Kilometr spalinowy kosztuje w paliwie około 46 groszy netto. Elektryczny przy ładowaniu w zakładzie około 27 groszy. Różnica jest wyraźna, ale nie taka jak w reklamach, bo prąd dla firm z opłatami za dystrybucję to nie jest prąd z nocnej taryfy w domu.

Roczny koszt energii i serwisu przy dwóch przebiegach
PozycjaSpalinowy, 30 tys. kmElektryczny, 30 tys. kmSpalinowy, 50 tys. kmElektryczny, 50 tys. km
Paliwo albo prąd13 770 zł7 980 zł22 950 zł13 300 zł
Serwis4 000 zł2 000 zł5 000 zł2 500 zł
Razem rocznie17 770 zł9 980 zł27 950 zł15 800 zł
Oszczędność elektryka-7 790 zł-12 150 zł
Zwrot dopłaty 70 000 zł-108 mies.-70 mies.

Przy 30 tysiącach kilometrów dopłata wraca po dziewięciu latach, przy 50 tysiącach po niecałych sześciu.

Przy 30 tysiącach kilometrów rocznie elektryk oszczędza 7 790 zł. Dopłata 70 tysięcy wraca po 108 miesiącach, czyli po dziewięciu latach. Mała firma rzadko trzyma dostawczaka tak długo, a jeśli trzyma, to po dziewięciu latach bateria jest już tematem osobnej rozmowy.

Przy 50 tysiącach kilometrów robi się ciekawiej: oszczędność 12 150 zł rocznie i zwrot po 70 miesiącach. To już mieści się w typowym okresie użytkowania. Próg leży gdzieś między tymi liczbami i każdy powinien go policzyć na swoim przebiegu.

Kabel ładowania wpięty w gniazdo samochodu dostawczego
Kabel ładowania wpięty w gniazdo samochodu dostawczego

Gdzie ładujesz, tam zarabiasz

Całe wyliczenie stoi na jednym założeniu: auto ładuje się w zakładzie, w nocy, z twojego licznika. Jeśli kierowca musi ładować się w trasie na szybkich ładowarkach publicznych, cena kilowatogodziny bywa dwa, trzy razy wyższa. Wtedy kilometr elektryczny kosztuje tyle co spalinowy albo więcej, a oszczędność znika.

Druga rzecz to moc przyłącza. Jedna ładowarka na 11 kW zwykle mieści się w tym, co zakład ma. Sześć ładowarek naraz to już rozmowa z elektrykiem, a czasem z operatorem sieci o zwiększeniu mocy zamówionej. Taki koszt potrafi zjeść oszczędność z pierwszych lat. Jeśli masz na dachu fotowoltaikę, sprawa wygląda lepiej w dzień, ale dostawczaki ładują się głównie wtedy, kiedy słońca nie ma.

Zima, ładowność i wartość po latach

Zużycie 28 kWh na sto kilometrów to średnia z roku. Latem bywa mniej, zimą przy mrozie wyraźnie więcej, bo bateria jest zimna, a kabinę trzeba grzać prądem. Zasięg spada. Jeśli trasa ma 120 km, rezerwa zwykle wystarcza. Jeśli ma 220, w styczniu może nie wystarczyć i kierowca wraca na ładowarce publicznej.

Do tego ładowność. Bateria waży kilkaset kilogramów, a dopuszczalna masa całkowita zostaje ta sama, więc na pakę wchodzi mniej. Dla hurtowni z lekkimi kartonami to bez znaczenia. Dla kogoś, kto wozi stal albo płytki, może przesądzić sprawę. Sprawdź dokładną ładowność w dokumentach konkretnej wersji, a nie w folderze.

Najmniej pewna liczba to wartość auta po pięciu latach. Rynek używanych elektrycznych dostawczaków jest jeszcze płytki i nikt uczciwy nie powie, ile będzie wart taki samochód w 2031 roku. Dlatego w przykładzie wartości końcowej nie liczę w żadnym wariancie. Jeśli elektryk straci więcej na wartości niż spalinowy, zwrot się wydłuży.

Dochodzą programy dopłat i ulgi. Zmieniają się często, mają limity i warunki. Jeśli trafi się dopłata, choćby kilkanaście tysięcy, wynik przesuwa się wyraźnie. Sprawdź, co obowiązuje w dniu zakupu, i dopisz to do wyliczenia jako osobną pozycję, a nie jako argument handlowca.

Kierowca też jest częścią rachunku

Jedna rzecz, o której handlowcy mówią mało: elektryk wymaga od kierowcy innych nawyków. Trzeba go wieczorem podłączyć do ładowarki, a rano sprawdzić, czy się naładował. Jeśli ktoś zapomni, auto zaczyna dzień z połową baterii i trasa się sypie. W firmie, w której dostawczaki jeżdżą zawsze ci sami ludzie, to kwestia dwóch tygodni przyzwyczajenia. W firmie z rotacją kierowców i autami przekazywanymi z rąk do rąk to codzienne ryzyko.

Z drugiej strony kierowcy, którzy jeździli elektrykiem kilka miesięcy, rzadko chcą wracać. Auto jest ciche, nie trzeba tankować, w mieście jeździ się spokojniej. To nie wchodzi do arkusza, ale wpływa na to, czy dobry kierowca zostanie w firmie. Przy brakach na rynku pracy to też pieniądze, tylko trudne do wpisania w komórkę.

Co wyszło właścicielowi hurtowni

Jego dwa auta do wymiany robią po około 90 kilometrów dziennie po mieście i wracają na noc pod magazyn. Rocznie wychodzi mniej niż 25 tysięcy kilometrów. Zwrot przy takim przebiegu przekroczyłby dziesięć lat. W tym wypadku elektryk się nie broni, chyba że pojawi się dopłata.

Zostawiliśmy jedną furtkę. Jedno z jego aut jeździ codziennie do odbiorcy oddalonego o 110 kilometrów w jedną stronę. Tam przebieg przekracza 55 tysięcy rocznie i elektryk zwraca się w około pięć lat. Jeśli więc kupować elektryka, to na tę trasę, nie na miasto.

Zanim podpiszesz

  • Policz faktyczny przebieg każdego auta z ostatniego roku, a nie średnią floty. Elektryk opłaca się na konkretnej trasie, nie w statystyce.
  • Sprawdź z elektrykiem, ile ładowarek zmieści twoje przyłącze bez zwiększania mocy zamówionej.
  • Poproś o dokument z dopuszczalną ładownością konkretnej wersji i porównaj z tym, co naprawdę wozisz.
  • Zapytaj o gwarancję na baterię: lata, kilometry i jaki spadek pojemności jest objęty naprawą.
  • Sprawdź aktualne dopłaty i zasady amortyzacji z księgową w dniu zakupu, nie w dniu oferty.

Liczył: Henryk z Bielska-Białej. Ekonomista po technikum mechanicznym z Bielska-Białej. Trzydzieści lat w finansach firm produkcyjnych: księgowość, controlling, dwanaście lat jako dyrektor finansowy. Od 2022 roku pomaga małym firmom policzyć decyzję, zanim podpiszą umowę.