Własna przyczepa czy przewoźnik do dostaw

- Przyczepa i kurs B+E
- 27 000 zł
- netto
- Oszczędność rocznie
- 10 164 zł
- przy 3 kursach w tygodniu
- Zwrot w miesiącach
- 32
- przy tych założeniach
Przykładowe wyliczenie przy założeniach z tekstu.
Skąd te liczby6 założeń
- Producent mebli ogrodowych, 144 dostawy rocznie (3 w tygodniu, 48 tygodni)
- Przewoźnik: 450 zł netto za kurs w promieniu około 60 km
- Własny kurs: 120 km po 1,95 zł/km z przyczepą, bez kierowcy
- Kierowca: 3 godziny po 45 zł kosztu pracodawcy
- Przyczepa 24 000 zł netto, kurs prawa jazdy B+E 3 000 zł
- OC, badanie techniczne i opony przyczepy 1 500 zł rocznie
Trzy dostawy tygodniowo, każda zlecana przewoźnikowi za 450 złotych. Firma ma już dostawczaka, brakuje jej tylko przyczepy i kierowcy z odpowiednim prawem jazdy. Policzyłem, po ilu miesiącach to się zwraca i kiedy nie zwraca się wcale.
Na początku lipca pojechałem do małej wytwórni mebli ogrodowych na Kujawach. Sezon w pełni, ławki i stoły wyjeżdżają trzy razy w tygodniu do sklepów w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Firma ma dostawczaka, ale meble się do niego nie mieszczą, więc każdą dostawę zleca przewoźnikowi. Właściciel zapytał, czy nie prościej kupić przyczepę.
Prościej na pewno. Czy taniej, to zależy od trzech rzeczy: ile kursów naprawdę jest w roku, kto będzie jeździł i co ten człowiek robiłby w tym czasie w zakładzie.
Założenia
Liczby są zbudowane z typowych widełek z 2026 roku. Koszt kilometra samego auta biorę z założenia, bo metodę jego liczenia opisywałem w maju przy koszcie kilometra dostawczaka. Z przyczepą auto pali więcej i szybciej zużywa opony, więc przyjmuję stawkę wyższą niż bez niej.
- 144 dostawy rocznie: trzy w tygodniu przez 48 tygodni.
- Przewoźnik bierze 450 zł netto za kurs w promieniu około 60 km.
- Własny kurs to 120 km w obie strony po 1,95 zł za kilometr z przyczepą, bez kosztu kierowcy.
- Kierowca: 3 godziny na kurs z załadunkiem i rozładunkiem, po 45 zł kosztu pracodawcy za godzinę.
- Przyczepa towarowa o dopuszczalnej masie około 2,7 t, z plandeką: 24 000 zł netto.
- Kurs prawa jazdy kategorii B+E dla jednego pracownika: około 3 000 zł.
- OC przyczepy, coroczne badanie techniczne i opony: 1 500 zł rocznie.
Ile kosztuje jeden kurs
Przewoźnik: 450 zł. Własny kurs: 120 km razy 1,95 zł to 234 zł, plus trzy godziny kierowcy po 45 zł, czyli 135 zł. Razem 369 zł.
| Pozycja | Przewoźnik | Własna przyczepa |
|---|---|---|
| Kursy rocznie | 144 | 144 |
| Koszt jednego kursu | 450 zł | 369 zł |
| Kursy razem | 64 800 zł | 53 136 zł |
| Stałe koszty przyczepy | 0 zł | 1 500 zł |
| Razem rocznie | 64 800 zł | 54 636 zł |
Własna przyczepa daje około 10 164 zł rocznie oszczędności, więc 27 000 zł nakładu zwraca się po około 32 miesiącach.
Różnica: 10 164 zł rocznie. Przyczepa z kursem prawa jazdy kosztuje 27 000 zł, więc zwrot przychodzi po około 32 miesiącach. Przyczepa porządnie utrzymana posłuży dłużej, więc po trzech latach zaczyna zarabiać.
To nie jest wynik, który rzuca na kolana. 81 zł różnicy na kursie łatwo zjeść.

Co zjada różnicę
Kierowca, który jest potrzebny gdzie indziej. W wyliczeniu kierowca kosztuje 45 zł za godzinę, czyli tyle, ile firma płaci za jego pracę. Ale jeśli to stolarz, który w lipcu ma pełne ręce roboty, to trzy godziny w trasie oznaczają trzy godziny mniej przy produkcji. Wtedy prawdziwy koszt kursu to nie 45 zł za godzinę, tylko marża z tego, czego nie zrobił. W szczycie sezonu bywa to kilka razy więcej.
Mniej kursów, niż się wydaje. Trzy dostawy tygodniowo w lipcu nie oznaczają trzech w listopadzie. Policzyłem wariant z dwoma kursami tygodniowo, czyli 96 w roku. Przewoźnik kosztuje wtedy 43 200 zł, własna przyczepa 36 924 zł. Oszczędność spada do 6 276 zł, a zwrot wydłuża się do około 52 miesięcy. Przy jeszcze mniejszej liczbie kursów przyczepa przestaje się bronić.
Szkoda w trasie. Przewoźnik odpowiada za towar, który wiezie. Twój pracownik na twojej przyczepie wiezie na twoje ryzyko. Porysowana ławka to drobiazg, przewrócony stos stołów na rondzie już nie. Sprawdź, czy twoje ubezpieczenie obejmuje mienie w transporcie własnym.
Godzina dostawy. Przewoźnik przyjeżdża, kiedy może, często z kilkoma ładunkami różnych klientów. Własna przyczepa jedzie wtedy, kiedy chcesz, i to bywa warte więcej niż 81 zł na kursie. Sklep, który dostaje meble o umówionej godzinie, a nie „między ósmą a szesnastą”, chętniej zamawia znowu. Tego nie wpisałem do oszczędności, bo nie umiem uczciwie wycenić, ale w rozmowie z właścicielem to był jego najmocniejszy argument.
Przyczepa, która stoi. Między dostawami przyczepa nie zarabia, ale też prawie nic nie kosztuje. Można nią przywieźć materiał od dostawcy, wywieźć odpady, pożyczyć do przeprowadzki działu. Po kilku latach sprzedaje się ją zwykle za część ceny zakupu, bo przyczepy tracą na wartości wolniej niż auta. Tego też nie liczyłem, więc wynik jest raczej ostrożny niż optymistyczny.
Prawo jazdy i przepisy
Tu jest najwięcej nieporozumień, więc piszę ostrożnie i radzę sprawdzić szczegóły w wydziale komunikacji albo u instruktora.
Zwykła kategoria B pozwala ciągnąć lekką przyczepę o dopuszczalnej masie do 750 kg. Cięższą przyczepę można ciągnąć na B tylko wtedy, gdy dopuszczalna masa całego zestawu nie przekracza 3,5 tony. Dostawczak sam ma zwykle 3,5 tony dopuszczalnej masy, więc z przyczepą 2,7 t zestaw wychodzi daleko ponad limit i kierowca potrzebuje kategorii B+E. To kurs i egzamin, kilka tygodni i kilka tysięcy złotych.
Przyczepa cięższa niż 750 kg ma coroczne badanie techniczne, swoje OC i swoją rejestrację. To niewielkie kwoty, ale trzeba o nich pamiętać, bo zapomniane badanie wychodzi zwykle przy kontroli drogowej.
Zestaw o masie powyżej 3,5 tony może też podlegać przepisom o czasie pracy kierowców i tachografach. Są wyjątki dla przewozów na potrzeby własne firmy na krótkich odległościach, ale ich warunki trzeba sprawdzić dla swojego przypadku, zanim zaczniesz jeździć. Mandat i kłopot przy kontroli potrafią zjeść oszczędność z całego roku.
Co wyszło na Kujawach
Właściciel policzył kursy z zeszłego roku. Wyszło 120, a nie 144, bo zimą dostawy są rzadsze. Przy 120 kursach oszczędność spada do około 8 tysięcy rocznie, a zwrot wydłuża się do mniej więcej 40 miesięcy. Kierowcą miał być jego syn, który i tak rozwozi zamówienia i chciał zrobić B+E. Uznali, że trzy i pół roku to nadal rozsądnie, bo przyczepa przyda się też do przywożenia drewna z tartaku.
Gdyby kierowcą miał być najlepszy stolarz w zakładzie, odradziłbym. Oszczędność, której nie widać na koncie, jest tylko w prezentacji.
Zanim podpiszesz
- Policz kursy z ostatnich dwunastu miesięcy, miesiąc po miesiącu, a nie z najlepszego tygodnia sezonu.
- Ustal, kto będzie jeździł, i wpisz do rachunku to, czego w tym czasie nie zrobi w zakładzie.
- Sprawdź dopuszczalną masę swojego auta w dowodzie rejestracyjnym i dobierz przyczepę tak, żeby zestaw był legalny dla kierowcy, którego masz.
- Zapytaj ubezpieczyciela o mienie w transporcie własnym i o OC przyczepy.
- Sprawdź, czy przy twoim zestawie i odległościach obowiązują cię przepisy o czasie pracy kierowców.